Dziś cała Warszawa wspomina wybuch Powstania Warszawskiego - jednego z najtragiczniejszych wydarzeń w historii naszego kraju. Bemowo również było jego ważną częścią. To właśnie tam, na polu pomiędzy Boernerowem a Wawrzyszewem miało miejsce nierówne starcie grupy powstańców z Niemcami, które zakończyło się śmiercią większości walczących polskich żołnierzy.
W nocy z 1 na 2 sierpnia powstańcy z obwodu AK "Żywiciel", zgodnie z rozkazem komendanta obwodu ppłk. Mieczysława Niedzielskiego "Żywiciela", postanowili wycofać się z Żoliborza do Lasu Kampinowskiego. Decyzja ta miała być podyktowana dużymi stratami w obrębie Żoliborza i Bielan w pierwszym dniu Powstania. Towarzyszył jej duży chaos spowodowany porażką na Żoliborzu i brakiem łącznosci pomiędzy oddziałami gotowymi do odwrotu.
Droga oddziału „Żywiciel”, plutonów 237 i 239 wiodła przez ówczesne Boernerowo, a dokładnie przez pole, na którym znajduje się teraz Lotnisko Bemowo.
„Byli wśród nich też ludzie starsi: liczni ochotnicy i kilku inżynierów z d. fabryki Szpotańskiego na Pradze. Łącznie szło około 150 ludzi, uzbrojonych jedynie w kilkanaście pistoletów, granatów i karabinów. Resztę swojego uzbrojenia pozostawili oddziałom walczącym w Warszawie.” - czytamy we wspomnieniu ppłk. doc. dra inż. Macieja Bernhardta, jednego z ocalałych członków zgrupowania "Żywiciel".
Na Boernerowie stacjonowały wtedy oddziały niemieckiej Dywizji Pancernej im. Hermana Goeringa, a osiedle było obsadzone przez ponad 100 ukraińskich kolaborantów. Bernhardt wspomina: "Kiedy oddziały przechodziły przez teren dzisiejszego lotniska, Niemcy otworzyli do nich krzyżowy ogień. Z lewej strony z lasu bemowskiego strzelano z karabinów maszynowych, a z prawej ze starego fortu gdzie mieściła się niemiecka artyleria przeciwlotnicza, do powstańców otworzono ogień z szybkostrzelnych działek przeciwlotniczych. Prawie cały oddział został wybity. Uratowała się straż przednia, którą Niemcy przepuścili, nie chcąc zbudzić alarmu oraz straż tylna w której był pan Bernhardt. Zdążyła ona „odskoczyć” od terenu walki. Dwa czołgi, które wyjechały od strony Boernerowa, ścigały po polu uciekających powstańców".
Z plutonów 237 i 239 uratowało się około 30 osób, które na Bielanach połączyło się innymi rozbitymi oddziałami powstańczymi. Stamtąd powrócili do Kampinosu, gdzie doszło do przegrupowania i zorganizowania większego oddziału według pierwotnego zamysłu - w tej postaci ok. 400-500 żołnierzy powróciło na Żoliborz walczyć dalej w Powstaniu aż do jego upadku.
Los żołnierzy z "ocalałej" straży przedniej był równie tragiczny. Zostali oni wzięci do niemieckiej niewoli, zmuszeni do wykopania dwóch mogił dla swoich kompanów, a następnie rozstrzelani na skraju wykopanego rowu.
Na skutek działań ekshumacyjnych po wojnie wydobyto jedynie 73 ciała poległych żołnierzy, jednak najprawdopodobniej rankiem 2 sierpnia 1944 roku zginęło ich ponad 100. Miejsce pamięci feralnego starcia znajduje się przy ul. Grotowskiej, nieopodal zbiegu z ul. Westerplatte, przed znajdującą się w tym miejscu figurą Matki Boskiej z Dzieciątkiem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze